Kulinarny blog dla wszystkich, którzy na widok smacznego dania dostają odruchu Pawłowa, ich kubki smakowe wariują a w głowie harcują same endorfiny :D
| < Sierpień 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
  1 2 3 4 5 6
7 8 9 10 11 12 13
14 15 16 17 18 19 20
21 22 23 24 25 26 27
28 29 30 31      
Tagi
Durszlak.pl Mikser Kulinarny - przepisy kulinarne i wyszukiwarka przepisów
Akcja: Nie kradnij zdjęć! Top Blogi Odszukaj.com - przepisy kulinarne

Wydarzenia

wtorek, 16 czerwca 2015

Jest takie jedne powiedzenie, które świetnie wpisało się w zeszły weekend- "chcesz rozśmieszyć Pana Boga, opowiedz mu o swoich planach". Weekend mieliśmy spędzić całkiem inaczej, ale "nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło". Po krótkiej burzy mózgów wylądowaliśmy w Katowicach. Ostatnimi czasy Katowice stały się kulinarnym centrum wydarzeń...

Naszym pierwszym przystankiem był Park Powstańców Śląskich- niewielki zielony skwer umiejscowiony w sąsiedztwie Spodka i Oka Miasta. A przystanek był nie byle jak, bo Przystanek Śniadanie. Jest to świetna inicjatywa, promująca żywność wysokiej jakości, spędzanie razem czasu na świeżym powietrzu. Czym się charakteryzuje? Luzem, uśmiechem, celebracją poranków, ruchem, pasją, smakami, brakiem pośpiechu. Tak, to są odpowiednie słowa. Zanim przystanek wyłonił się z pomiędzy drzew, można było usłyszeć argentyńskie rytmy tanga...

Na trawniku odbywały się pikniki, pełno food-trucków serwujących m.in zapiekanki, burgery, tosty, słodkości... Dla najmłodszych były organizowane różne kreatywne atrakcje.



Na katowickim rynku po raz kolejny zawitał jarmark- tym razem Świętojański.

Tradycyjnie już były stragany z: miodami, olejami, przyprawami, wędlinami, kandyzowanymi owocami, ale też z rękodziełem, odzieżą itd. Nowością była wenecka karuzela :)

 

 

 

W taki skwar lody były konieczne- jabłkowo- wiśniowe.

Nie byłabym sobą, gdybym wyszła z jarmarku z pustymi rękami. Moja kuchnia wzbogaciła się o dwa kolejne gadżety, które są wręcz konieczne :D Ostatnio przeprosiłam się z orzechami, więc niezbędny był do ich łupania dziadek do orzechów. A także radełko do ravioli- już mi chodzą po głowie ich letnie odsłony m.in. z owocami.


W czerwcu w Galerii Katowickiej odbywają się kulinarne warsztaty. Co weekend inna z gwiazd prezentuje swój kunszt w różnych kuchniach świata. 13-14 czerwca Paweł Albrzykowski zaprosił na weekend kuchni orientalnej.

Udało mi się uczestniczyć w kulinarnym pokazie jednej z blogerek- Dagmary, która starała się przemycić orientalną nutę do polskiej kuchni. Dagmara przygotowała rosół cytrynowy oraz mintaja ze szpinakiem i mleczkiem koksowym.

Smak zupy był zaskakujący, orzeźwiający, nieco pikantny i wyrazisty jednocześnie (dzięki dodaniu sosu chili i sosu ostrygowego). Do tego ekspresowy makaron przygotowany z tortilli. Smaki ciekawe, aczkolwiek nie dla mnie.

Naszą przechadzkę zakończyliśmy na słynnej ulicy Mariackiej, na której wszystko jest możliwe i znana jest z tego, że jest znana :D

W Kościele Niepokalanego Poczęcia NMP organizowana była Emiliada- festyn odbył się w XVI rocznicę beatyfikacji bł. Ks. Emila Szramka - przedwojennego proboszcza owej parafii, zamordowanego podczas II wojny światowej przez Gestapo w KL Dachau - 13 stycznia 1942. Były liczne atrakcje dla dzieci, loteria, koncert orkiestry KWK Staszic Murcki. Był też żurek i kołacze :)

 

 

 

Jeżeli nie macie pomysłu na spędzenie kolejnego weekendu- zapraszam do Katowic. Na Przystanku Śniadanie będzie organizowany pchli targ, na Jarmarku Świętojańskim nauczycie się plecenia wianków, a w Galerii Katowickiej gotować będzie Pascal Brodnicki.

20:37, magdalenka_210 , Wydarzenia
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 26 maja 2015

Jarmarki w Katowicach stały się już małą tradycją :) Na Boże Narodzenie, Wielkanoc... Tym razem Jarmark na francuską nutę odbył się w dniach 20-24.05.2015 w godzinach 10-20 na płycie nowego rynku. W sobotę, jak zwykle przelotem (na trasie Bytom-Jaworzno) zahaczyłam o wspomniane Katowice, by nacieszyć oczy i kubki smakowe francuskimi smakołykami. Wrażenia? W pełni usatysfakcjonowana! Udane zakupy, świetna atmosfera, cudowne francuskie melodie i odświeżenie języka angielskiego :D A do kupienia dosłownie wszystko- mydło i powidło. Wina, sery, desery, przetwory, przyprawy, wędliny, pieczywo, herbaty, lody... oraz kontrowersyjne fuagra. Na straganach oferowano również mydła z Marsylii, pachnidła, lawendę i dodatki do domu.

Mnie udało się upolować: ser brie i camembert, bagietkę, marmoladę pomarańczową z malinami oraz francuskie pączki z nadzieniem morelowym. Sery niesamowite w smaku, a w zapachu tym bardziej. Zjedzone wraz z bagietką na wieczornej posiadówie z teściami :D Pączki do domu nie dojechały :D A marmolada czeka na swoje 5 min.

Dość tego! Czas na zdjęcia!

 

 

 

 

 

 

17:43, magdalenka_210 , Wydarzenia
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 24 października 2013

Dziś dłuuuugi wpis urodzinowy, także zróbcie sobie herbatę, weźcie coś słodkiego i zasiądźcie wygodnie przed monitorem. Będzie nieco sentymentalnie, kilka podsumowań, planów na przyszłość a na końcu oczywiście przepis. Tarta Oreo ;). Jest w końcu co świętować!

Właśnie mija rok, kiedy to za namową moich koleżanek ze stażu i chcąc jakoś uszeregować moje przepisy, postanowiłam założyć bloga kulinarnego.  Pamiętam jak dziś- nieduży gabinet rehabilitacyjny w centrum Bytomia. Kilka kabin, parę sprzętów, obok UGUL (wtajemniczeni wiedzą o co chodzi ;)). No i kanciapa, w której wszystko się zaczęło…. A w niej pomiędzy kolejnymi pacjentami rozmowy przy kubku herbaty o Kasinych zupach na rosole na cały tydzień, co zrobić ze schabu, dylematy Pani Joli o pieczeniu babki piaskowej, co pojawiło się nowego na pobliskim bazarku. I tak od słowa do słowa wykiełkowała myśl o blogu.

Rondelek.tygielek przez ten rok bardzo ewoluował.  Zmieniła się cała szata graficzna, która jest jasna i mam nadzieję zachęcająca do czytania. Inna jest forma wpisów, która w punktach przedstawia kolejne kroki przygotowania danej potrawy, zawiera krótki wstęp i opcję automatycznego robienia listy zakupów. Nie wspomnę już o zdjęciach. Z niemałym zawstydzeniem patrzę na te pierwsze… ;).

Przez ten rok na tygielku:

- pojawiły się 273 przepisy,

- opublikowałam 456 zdjęć,

- było ok 350 000 odsłon,

- powstał fanpage bloga,

- dołączyłam do grona Śląskich Blogerów Kulinarnych,

- wygrałam kilka konkursów,

- zawitałam na 3 imprezach kulinarnych,

- było kilka akcji tematycznych...

 

Jakie plany na przyszłość? Dalej się rozwijać. I tyle. Zobaczymy co czas pokaże.

Korzystając z okazji chciałabym Wam wszystkim podziękować. Bez Was nie byłoby tygielka. To Wy dajecie mi powód do dalszego rozwijania się. Uczyniliście pasję z tego co miało być na początku jedynie pewnym zestawieniem.

W szczególności chciałabym podziękować:

- Kasi i Dagmarze za sam pomysł założenia bloga i wspólne dumanie nad jego nazwą

- Pani Joli za początkowe przepisy i inspiracje

- Rodzicom, którzy są zawsze moimi pierwszymi krytykami (wiem Tato, jeszcze popracuję nad kaczką :D)

- Januszkowi, który mniej lub bardziej cierpliwie znosi moje wypociny przy komputerze i zawsze zadaje jedno pytanie: „Kiedy skończysz?” :D

- moim Teściom za ogromne dostawy grzybów, winka, owoców

- wszystkim tym, którzy trzymali ze mnie kciuki i wspierali, ale też i tym, co patrzyli z politowaniem i niedowierzaniem.

 

Teraz czas na przepis- tarta Oreo. Inspiracją do jej stworzenia był torcik oreo, który możecie znaleźć na Domowe Wypieki u Justyny i Doroty.  Także Dorotko- dzięki za namiary ;) A efekty są takie:

SKŁADNIKI:

- małe opakowanie ciastek oreo

- 3/4 kostki masła

- 2 szkl mąki pszennej

- 1/2 szkl cukru

- szczypta soli

- 2 jajka

- cynamon

- 100 ml śmietanki 30%

- 10 dag chudego twarogu

- 1 serek homogenizowany (waniliowy)

PRZYGOTOWANIE:

1. Z mąki, cukru, 1 jajka, masła i szczypty soli zagniatamy ciasto, które następnie zawijamy w folię spożywczą i wkładamy do lodówki na 1 godz.

2. Twaróg przekładamy do miski i albo mielimy albo rozdrabniamy widelcem. Dodajemy serek homogenizowany, śmietankę, jajko, szczyptę cynamonu i pokruszone ciastka oreo (2 zostawić na przyozdobienie). Mieszamy.

3. Piekarnik nagrzać do 200 stopni (górne i dolne grzanie).

4. Ciasto wyjmujemy z lodówki. Wałkujemy na grubość ok 0.5cm i wykładamy nim (obsypaną mąką) formę do tarty.

5. Ciasto nakłuwamy widelcem i podpiekamy ok 15 min.

6. Wyciągamy spód tarty, wylewamy masę twarożkową.

7. Ciasto pieczemy ok 25min.

8. Ozdabiamy pokruszonymi ciasteczkami.



A teraz czas świętować... :)

15:42, magdalenka_210 , Wydarzenia
Link Komentarze (5) »
wtorek, 22 października 2013

W ubiegłą niedzielę znowu zawitałam w progi Górnośląskiego Parku Etnograficznego w Chorzowie. Tym razem skansen przywitał nas nie tylko  przepiękną pogodą, cudownymi barwami jesieni, ale też kolejnym wydarzeniem skierowanym dla smakoszy. "Browary, bimbrownie- historyczne aspekty dawnego piwowarstwa i gorzelnictwa". I nie trzeba nic dodawać :) W więc zapraszam Was na krótką fotorelację...

 

Nasze zwiedzanie zaczęliśmy od części gastronomicznej. Zawitaliśmy do chaty, gdzie można było spróbować miodów. Następnie udaliśmy się do polnej wędzarni, gdzie na sznureczkach kopciły się szynki, kiełbasy, boczki i inne smakołyki.   

 

 

Nasze małe zakąski: pierożki z kapustą i grzybami w sosie czosnkowym i przysmażoną cebulką oraz oscypek z żurawiną.

 A tu między zaroślami znaleźliśmy ziemny piecyk, który ogrzewał blachę z krupniokami ;)

 

Przejdźmy do części, z której to powodu zawitaliśmy do skansenu. Na jednym ze stoisk spotkaliśmy się z prawdziwymi perełkami tego wydarzenia. Przepyszne, domowej roboty nalewki. Czego dusza zapragnie: malinowe, wiśniowe, z czarnego bzu, ziołowe... A herbata z kieliszkiem takiej nalewki rozgrzeje w dni, kiedy już tego słońca zabraknie... Tuż obok stoisko z domowymi ciastami, owocami i przetworami. 

 

W naszych rękach spoczywa nalewka z kwiatów czarnego bzu, z liści tej samej rośliny, ale też i nalewka na kozim mleku, znaleziona na innym stoisku. Muszę Wam powiedzieć, że spotkałam się z nią pierwszy raz i byłam bardzo pozytywnie zaskoczona. Bardzo słodka i delikatna w smaku.

A tu prawdziwi pasjonaci, którzy podzielili się wiedzą na temat domowego warzenia piwa. Nic im nie było obce- ani sprzęt, technika czy składniki. Niczym prawdziwi sommelierzy mogli by godzinami rozprawiać na temat bukietów danych gatunków piw. Na ich stoisku można było zobaczyć proces zacierania słodu, rodzaje składników i sprzęt niezbędny do wytworu piwa, zakupić książki z tej tematyki i posłuchać o historii piwowarstwa.

 

 

Nieco na uboczu, z dala od gwaru znaleźliśmy pana, który pokazał leśną bimbrownię. W prosty sposób opowiedział na czym polega cały proces wytwarzania bimbru. Z uśmiechem na ustach zapraszał wszystkich do pozowania z flaszeczką na tle całej machinerii :D 

 

 Jeżeli ktoś się chce pokusić i spróbować swoich sił, to tutaj mała ściąga jak zbudować szybkowar :D

Jedną z chałup zaaranżowano na galerię z eksponatami birofilów. W gablotach dumnie spoczywały kapsle, etykiety, kuflle, szklanki, otwieracze i inne akcesoria związane z piwem.

 

 

Jeżeli ktoś potrzebował chwili odpoczynku, to bez problemu mógł zasiąść na jednej z ławeczek znajdujących się przy alejkach, lub też w specjalnie stworzonych barach, gdzie można było spróbować i kupić piwa znanych marek ale i też tych niszowych. Szczególnym zainteresowaniem cieszyło się stoisko Polskiego Stowarzyszenia Piwowarów Domowych (Oddział Śląski), gdzie odbywała się degustacja tego złotego trunku. Niestety słodkiego,ciemnego Portera dla mnie już zabrakło...

 

 

O dobre humory zadbał też kabaret „Moherowe berety”. O ile przy tak dużej ilości alkoholu można mieć zły humor... :D

 

 Gdy impreza miała już się ku końcowi wystąpił zespół „Larmodzieje”, który zabawiał publiczność zgromadzoną pod sceną.

 

 A tu tak na koniec kilka migawek z muzeum skąpanego w jesiennym słońcu:

 

 

 

18:33, magdalenka_210 , Wydarzenia
Link Komentarze (1) »
poniedziałek, 16 września 2013

Moi Drodzy, nie ma co się czarować. Idzie jesień i to wielkimi krokami. Dni są krótsze, z rana mgły, temperatura spada, a to co widzimy za oknem nie nastraja zbyt optymistycznie. Przyszła pora na ciepłe skarpety, szaliki i wieczory z kocem i gorącą herbatą. Zmienia się też menu na tygielku. Stawiam na rozgrzewające od środka dania. Potrawy z grzybami w roli głównej, z warzywami korzeniowymi, pyszności z intensywnymi przyprawami takimi jak: kardamon, cynamon, piri piri... A jakie są Wasze ulubione smakołyki na tę porę roku? Może gęste, treściwe zupy? Albo aromatyczne gulasze lub inne potrawy jednogarnkowe? A może wolicie coś słodkiego? O to moje propozycje dań z jesiennego menu. Zapraszam do dodawania swoich ;)

19:44, magdalenka_210 , Wydarzenia
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2